Chińska gmina pod Warszawą. Tykająca bomba?

Pisz tutaj o nurtujących problemach mieszkańców gminy Lesznowola, ich pomysłach oraz propozycjach rozwiązania.

Moderator: GTW

Chińska gmina pod Warszawą. Tykająca bomba?

Postautor: Paulina » czw gru 20, 2012 8:13 am

Obrazek
Chińskie centrum w Wólce Kosowskiej (Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta)

W 2012 r. prawie połowa ofert pracy w powiecie piaseczyńskim wymagała znajomości języka chińskiego lub wietnamskiego. To za sprawą gigantycznego azjatyckiego centrum handlowego w Wólce Kosowskiej pod Piasecznem. Zbadali je socjolodzy, szukając odpowiedzi, czy to tygiel kulturowy, czy też tykająca bomba społeczna.

- To fascynujące miejsce. Pracują tam Wietnamczycy, Chińczycy, Turcy, Polacy. Klientami są m.in. Ukraińcy, Litwini, £otysze, oczywiście również Polacy. Sprawdzaliśmy, jak się komunikują, jakie są między nimi relacje i jak centrum ulokowane na wiejskim terenie wpływa na okolicę - mówi Monika Szulecka, koordynatorka badań socjologicznych w Wólce Kosowskiej zleconych przez Centrum Interwencji Prawnej.

W tej wsi położonej 25 kilometrów od Warszawy prawie 20 lat temu powstało centrum handlu hurtowego. Sprzedawane jest tam praktycznie wszystko: od ubrań po sprzęt AGD. Towar pochodzi głównie z Chin i Wietnamu. Halami zarządzają Azjaci. Od stycznia do października 2012 roku na 1863 oferty pracy w powiecie piaseczyńskim aż na 813 stanowiskach wymagana była znajomość języka chińskiego lub wietnamskiego!

To jest też miejsce bardzo hermetyczne - przedsiębiorcy konflikty załatwiają po cichu. Problemy rzadko wychodzą poza centra handlowe. W środowisko przeniknęli badacze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej i wczoraj opowiadali o swoich spostrzeżeniach.

- Jeden z nas zatrudnił się tam jako magazynier. Przenosił towar, woził pracodawców - mówiła Monika Szulecka. I zbierał dane. Magazynier zarabia tam od 60 do 100 zł dziennie. Pracodawca wypłaca tygodniówki. Rzadko pracowników zatrudnia się na umowę o pracę. Często nie ma żadnej umowy. - Czasem Polakom na niej nie zależy. Ale zdarzały się takie przypadki, że jak ktoś o umowę się upominał, to następnego dnia był zwalniany - tłumaczy badaczka. I dodaje: - Jednak mimo to pracodawca azjatycki jest sumienny, nie ma problemów z płatnościami dla pracowników.

Monika Szulecka mówi, że na niektóre sprawy trzeba patrzeć też przez pryzmat kulturowy. Na przykład: praca przymusowa. - Z europejskiego punktu widzenia praca bez pieniędzy, tylko za mieszkanie i jedzenie, to wyzysk. A dla Wietnamczyka nie musi to być czymś negatywnym - stwierdza.

Centrum handlowe jest samowystarczalne. Poza barami działa tam też poczta, są liczni tłumacze, lekarze, kasyno, przedszkole międzynarodowe, usługi rachunkowe, bank, a nawet agencja wynajmu nieruchomości.

Według badaczy Wietnamczycy nieco lepiej od Chińczyków integrują się z lokalną społecznością. Ale specjalnie bliskich relacji z Polakami nie ma. Także ci mieszkańcy gminy, którzy nie czerpią bezpośrednich zysków z centrum, nie interesują się nim. Choć niektórzy mają obawy. - Słyszeliśmy opinie, że to tykająca bomba, że grozi nam inwazja Chińczyków. Niektórzy Polacy przekonują, że azjatyccy przedsiębiorcy dorobili się nieuczciwie, bo mają towar nieoclony, nie wydają faktur - opowiada Monika Szulecka. Mieszkańcy narzekają też na korki i śmieci pozostawione przez kupców.

Inna obserwacja: Wietnamczycy i Chińczycy rozmawiają ze sobą po polsku. Często zdarza się też tak, że dzieci Wietnamczyków na wywiadówki przychodzą z rodzicami i służą za tłumaczy. Z kolei polscy pracownicy hal uczą się podstawowych słówek chińskich i wietnamskich.

I Chińczycy, i Wietnamczycy deklarują, że wrócą do swoich ojczyzn. Ale ci drudzy w Polsce zostają znacznie dłużej. Ich dzieci chodzą do lokalnych, publicznych szkół. Nauczyciele pracowitość wietnamskich uczniów stawiają za wzór. - Te dzieci często mówią lepiej po polsku niż po wietnamsku, są pośrodku dwóch kultur - mówi Witold Klaus, prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

W ostatnich latach liczba Chińczyków i Wietnamczyków w gminie Lesznowola znacznie wzrosła. W 2005 roku było zameldowanych w niej 38 Chińczyków i 21 Wietnamczyków. W tym roku zameldowanych obywateli Chin jest 871, a Wietnamu - 525. A to i tak tylko dane oficjalne.

- Rośnie też już drugie pokolenie Wietnamczyków, których rodzice są związani z Wólką. A młodzi nie kontynuują pracy w Wólce. Zostają prawnikami, lekarzami. Bo Wietnamczykom bardzo zależy na edukacji dzieci - mówi Wiktor Klaus.

Wojciech Karpieszuk http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... omba_.html
Awatar użytkownika
Paulina
 
Posty: 604
Rejestracja: pn wrz 05, 2011 12:12 pm
Lokalizacja: okolice

Postautor: Kamil M » sob gru 22, 2012 1:44 pm

Nie rozumiem do końca tego artykułu. Są to nasi mieszkańcy, którzy u nas mieszkają. Jestem tylko zły na nich ze względu na słabą jazdę samochodem, bo często stwarzają niebezpieczeństwo na drodze.

Trzeba też pamiętać, że dzięki Centrum Handlu mamy jeden z autobusów czyli linię podmiejską 721. Gdyby nie centrum to tego autobusu zapewne by nie było.

Także uważam artykuł za szkodliwy, bo pokazuje naszą gminę Lesznowola w formie negatywnej i może pobudzać dawne stereotypy. Czemu jestem zdecydowanie przeciwny.
Awatar użytkownika
Kamil M
 
Posty: 716
Rejestracja: śr lip 04, 2012 4:49 pm
Lokalizacja: Łazy, Lesznowola


Wróć do Sprawy mieszkańców gminy Lesznowola

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość