Katastrofa ekologiczna w Konstancinie

Pisz tutaj o nurtujących problemach mieszkańców gminy Konstancin-Jeziorna, ich pomysłach oraz propozycjach rozwiązania.

Moderator: GTW

Katastrofa ekologiczna w Konstancinie

Postautor: Redakcja » pt sie 01, 2014 10:39 am

KATASTROFA EKOLOGICZNA - JEZIORKA BEZ WODY

Właściciel imberfalu - Jacek Rowiński znany też jako wydawca Gazety Nasze Miasto Forum mieszkańców Konstancina, podniósł śluzy i spuścił wodę z Jeziorki. Na miejscu gromadzili się licznie mieszkańcy, którzy duszące się ryby wrzucali do wody. Rowiński tłumaczył, że to akt protestu przeciw burmistrzowi, który nie pozwala mu budować w tym miejscu elektrowni. Nic bardziej mylnego tłumaczy burmistrz, który był na miejscu i interweniował. Jednak Jacek Rowiński nie chciał słuchać. Szok, katastrofa ekologiczna, co za głupota - komentowali mieszkańcy. Burmistrz wezwał na miejsce Straż Miejską i Policję aby zabezpieczyć dowody desperackiego aktu mężczyzny. Zawiadomił też gminny i powiatowy sztab kryzysowy. W dniu jutrzejszym pisemne doniesienie złoży u Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska oraz w Prokuraturze Rejonowej w Piasecznie o możliwości popełnienia przestępstwa. http://www.pulskonstancina.pl

Awatar użytkownika
Redakcja
Site Admin
 
Posty: 11308
Rejestracja: śr gru 22, 2010 2:28 pm
Lokalizacja: Powiat piaseczyński

Jacek Rowiński wyjaśnia sytuację w Konstancinie

Postautor: Filip » pt sie 01, 2014 10:45 am

Właściciel jazu złożył wyjaśnienia swego postępowania http://www.konstancin.com/forum/read.php?7,38348,page=2

Jacek Rowiński pisze:Drodzy mieszkancy w dniu dzisiejszym z przyczyn technicznych zmuszony byłem podjąc decyzje o spuszczeniu wody na jazie "Jan" , poniewaz spotkało sie to z bardzo negatywną reakcja lokalnej społeczności pragme wyjasnic cała sytuację .O godzinie 6.00 otrzymałem informacje o "dziwnym" zachowaniu jazu i udałem sie na miejsce gdzie stwierdziłem fakt ponadnormatywnych wibracji jazu.Zarzadziłem odcięcie dopływu wody do kanału obok "Starj Papierni" aby nie dopuscic do zejścia wody z kanału i zbiornika retencyjnego w Mirkowie.Nastepnie podniesiona została zasuwa nr.2 oraz nr.3 o 5 centymetrów celem obnizenia poziomu wody aby dokonac oceny stanu technicznego. Tak jak przypuszczałem przyczyną było napłyniecie 3 pni i zaklinowanie ich przy zasuwie nr.2.poniewaz nie było mozliwości ich usuniecia bez dalszego obnizenia poziomu wody musiałem w celu nie dopuszczenia do uszkodzenia Jazu zdjąc pietrzenie.Po usunieciu trzech pnii(dwa spłyneły samoczynnie jeden pozostał ponizej zasuwy nr.3) przystąpiłem do ponownego pietrzenia wody na jazie "Jan".Biarąc pod uwagę moje dotychczasowe działenia na rzecz ochrony srodowiska jest mi bardzo przykro po przeczytaniu Państwa wpisów.Zrobiłem co w mojej mocy aby zachować poziom wody w kanale i zbiorniku w Mirkowie ponieważ mam taka możliwośc odcinajac kanał zaworem przy Papierni. nie ma mozliwości pozostawienia większej ilości wody w zbiorniku powyżej Jazu gdyz dno zbiornika na rzece Jeziorce jest na tym samym poziomie co jaz i nie ma możliwości dokonania oceny technicznej bez spuszczenia wody. Pragne dodac ze zadne prace zwiazane z usuwaniem drzew z rzeki jeziorki nie sa konsultowane ze mną i wiele razy w ciagu roku jestem zaskakiwany "podarunkami" w postaci wycietych a nastepnie spławianych drzew co moze skutkowac uszkodzeniem Jazu. wiele razy zgłaszałem ten problem i nigdy nie otrzymałem pomocy w tym zakresie. Informacje jakoby była to moja zemsta na Burmistrzu jest bardzo krzywdzaca i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. zapora przechodziła w tym roku dwie oceny stanu technicznego , pierwsza przez specjalistyczną firme zewnetrzna na wniosek spółki "Marina Konstancin" drugą na prosbę Pana Burmistrza przez RZGW obie wypadły pomyślnie.Co do stanu prawnego na dzień dzisiejszy firma "Marina Konstancin" nie posiada poswolenia wodno prawnego na pietrzenie wody o czym zostało powiadomione RZGW oraz Pan Burmistrz mówiąc krótko pietrze bo uwazam ze jest to w interesie Mieszkańców Konstancina i jestem gotowy jako Prezes ponies określone konsekwencje prawne.Moje plany co do jazu "Jan" podawałem wielokrotnie do publicznej wiadomości i w całym zakresie nadal są one aktualne. Jacek Rowiński
Awatar użytkownika
Filip
 
Posty: 1752
Rejestracja: pt kwie 06, 2012 3:18 pm
Lokalizacja: okolice

Wojewoda zatrzymał elektrownię wodną w Konstancinie

Postautor: Redakcja » pt sie 01, 2014 11:05 am

Awatar użytkownika
Redakcja
Site Admin
 
Posty: 11308
Rejestracja: śr gru 22, 2010 2:28 pm
Lokalizacja: Powiat piaseczyński

Katastrofa ekologiczna na Jeziorce

Postautor: iTV Piaseczno News » pt sie 01, 2014 9:32 pm

Obrazek

Czy to jest katastrofa ekologiczna rzeki Jeziorki? Wędkarze mówią, że tak. Właściciel jazu do kamery mówi co innego, na stronie konstancin.com pisze co innego. Gdzie jest prawda? http://itvpiaseczno.pl/reportaze,1,23.28,1588
Awatar użytkownika
iTV Piaseczno News
 
Posty: 1915
Rejestracja: ndz lut 06, 2011 10:14 pm
Lokalizacja: Piaseczno

Katastrofa ekologiczna w Konstancinie

Postautor: iTV Piaseczno News » sob sie 09, 2014 9:18 pm

Obrazek

Wywiad dla iTV Piaseczno p. Jańczuka burmistrza Konstancina na temat katastrofy ekologicznej na rzece Jeziorce. Dlaczego jaz na rzece jest w rękach prywatnych? Konsekwencje spuszczenia wody. http://itvpiaseczno.pl/reportaze,1,23.28,1592
Awatar użytkownika
iTV Piaseczno News
 
Posty: 1915
Rejestracja: ndz lut 06, 2011 10:14 pm
Lokalizacja: Piaseczno

Katastrofa ekologiczna nad Jeziorką?

Postautor: Beata » pn sie 18, 2014 12:55 pm

Obrazek
FOTO: Jacek Rowiński, prezes spółki Marina Konstancin, właściciela jazu wyjaśnia, że wodę trzeba było spuścić, by wydobyć z dna zapory kłody drewna, zagrażające konstrukcji


W czwartek, 31 lipca właściciel jazu spiętrzającego wodę w Jeziorce otworzył zaporę, drastycznie obniżając poziom wody w rzece. Widząc śnięte ryby w korycie rzeki, wędkarze i kajakarze zaalarmowali urząd miasta. Burmistrz uważa, że nikt nie ma prawa niszczyć ekosystemu Jeziorki. Natomiast właściciel jazu, którym jest spółka Marina Konstancin, wyjaśnia, że rozpiętrzenie wody było konieczne, by usunąć z zapory trzy kłody, mogące zniszczyć jej konstrukcję.

Późnym popołudniem kajakarze kończący spływ w okolicach jazu spiętrzającego wodę na Jeziorce przy ul. Warszawskiej, mieli dość niecodzienny widok. W tzw. odnodze Jana prawie w ogóle nie było wody, a jej poziom w Jeziorce był znacznie obniżony. W mule leżały śnięte ryby lub taplały się w błocie i niewielkich kałużach, znajdujących się w korycie rzeki i jej odnodze. Zbulwersowani kajakarze i wędkarze natychmiast zaalarmowali burmistrza o możliwej „katastrofie ekologicznej”, spowodowanej otwarciem zapory i spuszczeniem wody wraz z osadem, zgromadzonym powyżej jazu. Na miejsce błyskawicznie przybyli nie tylko Kazimierz Jańczuk, lecz także policja, straż miejska i spora grupa zbulwersowanych mieszkańców. Wędkarze próbowali ratować ryby, taplające się w błocie, wrzucając je do wody. Przez kilka godzin przy jazie trwała ostra wymiana zdań z Jackiem Rowińskim, prezesem spółki Marina Konstancin, która dwa lata temu odkupiła od Metsä Tissue zarówno jaz, jak i odnogę „Jana”, kanał biegnący wzdłuż Al. Wojska Polskiego i zbiornik retencyjny w Mirkowie. Późnym wieczorem, ok. godz. 21 zapora została zamknięta i w ciągu kilku godzin poziom wody wrócił do pierwotnego stanu.

Wiele hałasu o nic

- Nic się nie stało. Niepotrzebnie zrobiono aferę, która uniemożliwiała nam pracę – mówi Jacek Rowiński, prezes spółki Marina Konstancin. - Nie doszło do żadnej katastrofy ekologicznej. Gdzie są te setki martwych ryb, o których uśmiercenie jestem oskarżany? – dodaje właściciel, pokazując nam okolice jazu kilka dni po incydencie. - Zarzuca mi się również spuszczenie nagromadzonego przy jazie osadu, ale przecież to nie moja wina, że ludzie wylewają nieczystości do rzeki. To gmina powinna walczyć z tego typu samowolą – uważa.
Jacek Rowiński wyjaśnia, jak doszło do niepotrzebnego, jego zdaniem, zamieszania. - Wczesnym rankiem, ok. godz. 6 zauważyłem niepokojące drgania całej konstrukcji. Po konsultacji z ekspertami, zajmującymi się tego typu konstrukcjami, zdecydowałem o minimalnym otwarciu zapory, by sprawdzić co się dzieje – opowiada Jacek Rowiński. Podnoszenie i opuszczanie zasuw trwało przez cały dzień. W końcu okazało się, że na dnie zaklinowały się dość duże (ok. 160 cm długości) pnie drzew. - Mieliśmy nadzieję, że wypchnie je ciśnienie wody, ale niestety się to nie udało. Kłoda dostała się pod samą zasuwę, uniemożliwiając jej domknięcie. Jeden z pni mógł zniszczyć zaporę, co rzeczywiście mogłoby doprowadzić do katastrofy. Dlatego też zdecydowałem się podnieść zaporę o 5 cm i powoli spuścić wodę, by wydobyć kłody – tłumaczy prezes Mariny Konstancin. Z dna jazu usunięto trzy kłody i ok. godz. 21 zamknięto zaporę. - Nie wiem skąd wzięły się te pnie. Same się nie złamały, ktoś je odciął piłą i bezmyślnie wrzucił do rzeki – dodaje prezes Rowiński. Właściciel jazu dodaje, że w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców podobne prace przy jazie odbywają się dość często, ponieważ na zaporze ciągle zatrzymują się różne obiekty, zazwyczaj niewielkie gałęzie czy krzaki. - Kiedyś przypłynęła tu nawet lodówka i musieliśmy ją wyłowić – dodaje.

Wędkarze: To barbarzyński czyn!

Innego zdania są jednak wędkarze, którzy obawiają się, że spuszczenie wody na kilka godzin będzie miało nieodwracalne skutki. - To barbarzyński czyn – dosadnie ocenia Janusz Krymski, prezes Koła Polskiego Związku Wędkarskiego nr 12 w Konstancinie-Jeziornie. - Kilkanaście lat staraliśmy się odbudować ekosystem w Jeziorce, oczyszczając ją i zarybiając. Dzięki ciężkiej pracy wielu mieszkańców to się udało. Woda była już tak czysta, że nawet pojawiły się w niej pstrągi. Przez jedną głupią decyzję wszystkie nasze starania poszły na marne. Jesteśmy zszokowani i zdruzgotani – dodaje prezes. Polski Związek Wędkarski prawdopodobnie wystąpi do właściciela jazu z roszczeniami za spowodowanie strat w rybostanie. Kajakarze przekonują natomiast, że obniżenie poziomu wody spowodowało osuwanie się brzegów rzeki.

RZGW nie widzi naruszenia prawa

Burmistrz Kazimierz Jańczuk następnego dnia po incydencie wystąpił do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, który w imieniu Skarbu Państwa zarządza rzeką, z prośbą o interpretację zaistniałej sytuacji. - W zależności od stanowiska RZGW, rozważam skierowanie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez właściciela jazu – mówi burmistrz Kazimierz Jańczuk. - Uważam, że nikt nie ma prawa samowolnie niszczyć ekosystemu rzeki – dodaje burmistrz.
Wszystko wskazuje jednak na to, że RZGW nie dopatrzy się złamania przepisów przez właściciela jazu. - Wstępna analiza zdarzenia nie wykazała naruszenia prawa wodnego – informuje Urszula Tomoń, rzecznik prasowa RZGW w Warszawie. - Uprawnienia właściciela jazu wynikają z decyzji administracyjnych związanych z istnieniem i użytkowaniem urządzenia wodnego. Nowy właściciel obiektu nie posiada pozwolenia wodno-prawnego na piętrzenie i retencjonowanie. Na wniosek poprzedniego właściciela jazu marszałek wygasił decyzję na piętrzenie i pobór wody powierzchniowej z Jeziorki, jednocześnie orzekając niezbędność pozostawienia urządzeń wodnych (czyli jazu) – wyjaśnia rzecznik.
Nie wiadomo więc czy sprawa będzie miała jakikolwiek dalszy ciąg.

Grzegorz Traczyk http://www.kurierpoludniowy.pl/wiadomosci.php?art=13770
My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej - na miotle:)
Awatar użytkownika
Beata
 
Posty: 1755
Rejestracja: śr lut 10, 2010 4:15 pm
Lokalizacja: Piaseczno


Wróć do Sprawy mieszkańców gminy Konstancin-Jeziorna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość